O mnie (i o tym, dlaczego AleLublin)
Cześć! Skoro tu jesteś, pewnie szukasz tego samego co ja – zewu przygody, który drzemie w każdym z nas.
Mój blog i kanał YouTube to historia o tym, że najlepsza przygoda wcale nie musi zacząć się na drugim końcu świata. Czasem wystarczy 20, 50 czy 100 km „wokół komina”, by odkryć miejsca, których nie ma w przewodnikach.
Od koncertów do... zmian klimatycznych Moja przygoda z nagrywaniem zaczęła się jeszcze w 2008 roku. Kiedyś nagrywałem lubelskie koncerty i festiwale. Potem kupiłem GoPro z myślą o nartach, ale... zimy stały się u nas krótkie i kapryśne. Kamera wylądowała w szafie, aż odkryłem, że rower daje te same emocje i adrenalinę. Można powiedzieć, że rozwój bloga i kanału AleLublin to poniekąd efekt zmian klimatu.
Dlaczego mikrowyprawy? Lubię jechać nową trasą, bez pośpiechu, by poczuć zróżnicowany krajobraz Lubelszczyzny. Ale to coś więcej niż tylko ruch:
Stymulacja dla mózgu: Poznawanie nowych tras to najlepszy trening dla głowy.
Kontakt z naturą: Moje filmy to tęsknota za przyrodą, która jest na wyciągnięcie ręki.
Higiena psychiczna: Rower to mój sposób na „przewietrzenie głowy” i ucieczkę od zgiełku.
Technologia w służbie przygody Uwielbiam to, jak nowoczesność ułatwia nam eksplorację. Korzystam z roweru szosowego przy letniej pogodzie lub e-bike'a by trzymać formę i cieszyć się jazdą bez morderczego wysiłku. Używam śladów GPX, by nie martwić się o drogę, oraz sprawdzonego sprzętu (Silvini, Polar i oczywiście Giant), by każda wyprawa była bezpieczna i komfortowa.
Zapraszam Cię do wspólnego odkrywania Lubelszczyzny – z kanapy lub z siodełka! A może masz ochotę na ciastko w Nałęczowie? Proszę bardzo, wsiadasz, jedziesz i konsumujesz, ode mnie tylko 53 km w tę i z powrotem. A opis tej trasy i pozostałych znajdziesz tutaj.
Udzielam sie także w tworzeniu map Google i obecnie działam na 5 poziom lokalnego przewodnika. Moje zdjęcia możesz zobaczyć tutaj.




Komentarze
Prześlij komentarz