Jak się jeździ na rowerze elektrycznym? Recenzja ebike Giant Fathom +

Na wstępie powiem, że porównania z innymi elektrykami nie mam. Mój związek z Giantem Fathomem+ jest czysto monogamiczny. Jednak dawno dawno temu pierwszy raz przejechałem się na rowerze elektrycznym innej firmy testując ebike w Kazimierzu Dolnym. W okolicach Kazimierza Dolnego znajdują się po prostu wymarzone trasy na rowery elektryczne z wąwozami o nachyleniu takim, że na normalnym rowerze nie wjedziesz, jeśli nie jesteś Mają Włoszczowską. Zresztą rowerzystów na ebikach często można tam spotkać.

Giant Fathom E+ 2 w terenie

Na początek trochę statystyk: rower Giant Fathom E+ 2 z 2022 roku, ponad 3500 km przejechane, 39 cykli ładowania, stan akumulatora 97%, bateria o pojemności 500 wystarczy maksymalnie w lecie na 90 km, kiedy jest chłodniej na 80 km, poniżej 5 stopni do 70 km, jeżdżąc w trybie wspomagania sport tak do 60 km. Problemów nie stwierdzono. Dwa razy złapana guma, co na innych rowerach mi się nie zdarza, ale to nie jest wina roweru tylko pobitego szkła na ścieżkach rowerowych. Aczkolwiek uważam, że ze względu na wagę taki rower powinien mieć dedykowane opony/dętki bardziej odporne na przebicia, w końcu waga nie gra tu takiej roli, więc parę gramów więcej a za to bardziej odporna na przebicia opona miałaby sens.

Giant Fathom E+ 2 vs hulajnoga elektryczna



Podstawowym ograniczeniem ebike’a jest ten narzucony administracyjnie na terenie Unii Europejskiej, a więc ograniczenie szybkości do 25 km/h.  W rezultacie na prostej drodze właściciel roweru elektrycznego może zostać upokorzony przez właściciela hulajnogi elektrycznej, która wyprzedzi nas bez problemu, bo może pomykać nawet 50 km/h (jak widac na filmie powyżej). Ograniczenie prędkości podobno obowiązuje także hulajnogi ale ich sprzedawcy zupełnie się tym nie przejmują w odróżnieniu od sprzedawców rowerów elektrycznych. Sugerowałem na fb Gianta, żeby wprowadzili modyfikację w module sterującym pozwalającą użytkownikowi na odblokowanie ograniczenia przy jeździe w terenie ale odpisali, że prawo im ponoć nie pozwala. O dziwo sprzedawcy hulajnóg nie mają takich skrupułów.

Zalety roweru elektrycznego:

- wspomaganie jazdy

- wszechstronność zastosowania

- komfort jazdy

Wady roweru elektrycznego:

- cena

- waga

- pojemność/koszt ładowania baterii

Wadą roweru elektrycznego jest w powszechnym odbiorze jego cena. Wiadomo każdy woli wydać mniej niż więcej. Jednak są tacy co za szosę płacą 20 koła i więcej, więc nie rozpaczajmy. Osobiście kupiłem swojego elektryka rozkładając zakup na raty 0%, a jeśli dodatkowo zakupu dokonamy w trakcie sezonowej wyprzedaży, to można jeszcze zaoszczędzić konkretną kwotę. Dla przeciętnego klienta rozwiązaniem problemu miały być dopłaty rządowe dla klientów ale póki co … dopłat brak. 

Giant e-bike w lesie

Zauważalną wadą roweru elektrycznego jest jego waga. Podnoszenie i przenoszenie roweru o wadze 23 kg nie ukrywajmy jest wyzwaniem. Dodatkową konsekwencją jest konieczność zakupu odpowiedniego bagażnika rowerowego do przewożenia tego typu roweru. W tym przypadku wybrałem bagażnik marki Spinder. W kwestii kosztu ładowania baterii nie mogę się wypowiadać. Dziękuję,  korzystam z fotowoltaiki, więc problemu nie zauważam. Natomiast ograniczeniem jest pojemność baterii. Niemiej każda kolejna generacja rowerów oferuje baterie o coraz większej pojemności. A poza tym nie oszukujmy się jak często zdarza nam się jeździć w terenie na spontana odległości powyżej 80 km? Wtedy taką trasę jesteśmy w stanie zaplanować, żeby zmieścić się w zasięgu baterii. Jednak jeżdżąc w trybie sport i przy niskich temperaturach (poniżej 10 stopni) trzeba na stan naładowania baterii uważać.

Giant Fathom E+ 2 w zimie

Zaletą roweru elektrycznego a wręcz sensem jego istnienia jest oczywiście wspomaganie rowerzysty. Każdy kto po raz pierwszy wsiądzie na rower elektryczny doznaje olśnienia, że jest w stanie bez wysiłku pomykać pod górę. Paradoksalnie większa waga roweru staje się też jego zaletą. Rower elektryczny całkowicie rozwiązuje problem wiatru. Wiatr dla rowerzysty na ebike’u po prostu nie istnieje. Rower jest na tyle ciężki, że byle podmuch Cię nie rusza, co dla porównania na rowerze szosowym grozi przynajmniej wzrostem pulsu i ciśnienia, kiedy jak dmuchnie masz wrażenie, że polecisz jak latawiec. Nie wspominając o tym, że jazda pod wiatr na ebike to niezauważalna przeszkoda. Żaden właściciel ebike nie powie, że wyszedłem na rower ale musiałem skrócić trasę, bo wiatr mnie pokonał … Poza tym Giant Fathom + potrafi jak czołg przejechać w terenie przez błoto czy piasek (na filmie poniżej). 

Giant Fathom E+ 2 w lesie


Nie jest jednak tak, że na rowerze elektrycznym nie możesz się zmęczyć. Owszem możesz. Spróbuj tylko pojechać więcej niż 25 km na godzinę, kiedy system odłączy wspomaganie… albo wrócić do domu, kiedy padnie bateria. Z drugiej strony rower elektryczny jest świetnym rozwiązaniem do treningu w 1-2 strefie tętna. No wreszcie możemy jechać z niskim pulsem ale z przyzwoitą prędkością i nie wlec się będąc wyprzedzanym przez wszystkich. Tak więc dobra wiadomość dla wszystkich osób pragnących przeprowadzić trening regeneracyjny lub chcących się odchudzać, na rowerze elektrycznym możesz bezpiecznie pokonywać dłuższe trasy spalając kalorie i nie obciążając nadmiernie serca. Na rysunku niżej porównanie parametrów przejazdu w tym średniego tętna na zbliżonej trasie na zwykłym MTB i ebike'u.

Porównanie rower elektryczny i mtb
Oczywiście zawsze znajdą się malkontenci, którzy stwierdzą, że rower elektryczny to nie rower. Ale szczerze, kto tak mówi? Albo osoby młodsze, które nie wiedzą co znaczy przetrenowanie, albo kolarze zawodowcy, co jeżdżą po 10 tysięcy rocznie, więc elektryk im do szczęścia niepotrzebny, albo Ci co skrycie zazdroszczą takiego roweru, więc krytykują. Nie oszukujmy się, dla osoby po 40-ce zwłaszcza jeśli miałeś/aś jakieś komplikacje zdrowotne, wypadki, kontuzje rower elektryczny jest jak zbawienie odzyskując dla Ciebie radość z jazdy przy większym wysiłku w sensie odległości lub nachylenia. Ponadto liczy się gdzie mieszkasz. Jeżdżąc kiedyś na rowerze w Wiśle w terenie górzystym stwierdziłem, że ¾ rowerzystów miało rowery elektryczne.

Kto nie jest przekonany do elektryka wystarczy, że spróbuje jazdy pod górę przy dużym nachyleniu. Tu poniżej są filmy z jazdy po wąwozach. 

Z rajdu Jastrzębia Zdebrz na Roztoczu: 


i za rajdu Rąblów-Nałęczów:



Jak widać jazda pod górę na e-bike'u to czysta frajda. Podsumowując czy warto? Jak dla mnie.. tak, bez dwóch zdań!

Komentarze