Rowerem przez Mełgiew do Podzamcza

Okolice Mełgwi i Podzamcza mogą być propozycją na jesienną wycieczkę po lasach w okolicach Lublina, kiedy dni są coraz krótsze. Wyruszamy za dnia do Mełgwi a wracamy o zmierzchu do Lublina starą drogą z Piask.

Barokowa brama pałacu w Podzamczu

W zależności od fantazji wycieczka może mieć 60 km lub więcej. Jadąc do Mełgwi przejechałem drogę przy pałacu w Jakubowicach Murowanych (zdjęcia pałacu tutaj) i Las Szpitalny pomiędzy Turką a lotniskiem w Świdniku. Mełgiew to wiejska gmina w województwie lubelskim, w powiecie świdnickim, położona około 15 km od Lublina. Miejscowość zazwyczaj kojarzy się z wielkim stawem i znajdującą się za nim neogotycką świątynią z początku XX wieku, którą wzniesiono obok starszego XVIII-wiecznego kościoła. Jednak prawdziwą perełką jest położony niedaleko Mełgwi zespół pałacowo-parkowy w Podzamczu, gdzie można podziwiać XVIII-wieczny pałac. Niestety po II wojnie światowej majątek został zaniedbany. Jego stan symbolicznie oddaje widok barokowej bramy wjazdowej do parku. Kto oglądając zniszczony dzisiaj pałac w Podzamczu wie, że ta posiadłość należała do drugich po Zamoyskich największych posiadaczy ziemskich na Lubelszczyźnie. Jak wyglądał ten pałac i park osiemdziesiąt lat temu, kto go zamieszkiwał możemy sobie jedynie wyobrażać... lub o tym przeczytać, ponieważ dostępne są opublikowane wspomnienia mieszkańców Mełgwi i Podzamcza. Jest to wyjątkowa lektura, która pozwala odbyć prawdziwą podróż w czasie (zamieszczona na dole wpisu).

Trasa wycieczki z Lublina do Mełgwi

Wąwóz w Jakubowicach Murowanych

Las w Turce

Droga przez las w Turce

Las poszpitalny

Staw i kościół w Mełgwi

Brama do pałacu w Podzamczu

Park i pałac w Podzamczu od frontu

Pałac w Podzamczu od strony parku

Co działo się kiedyś w pałacu może zaskakiwać: "Nad wieczorem zjawiła się u nas grupa gestapo (piętnastu ludzi) i poczuwszy się u nas jak u siebie zażądali Kaffee, Eier, Butter, Wurste, Marmelade und Schnaps [kawy, jajek, masła, kiełbasy, marmolady i wódki]. Po godzinie libacji towarzystwo było dostatecznie «gotowe». Wieczór zapadał, a im nie śniło się nawet nas opuścić.
Tymczasem około dziesiątej wtargnął do domu sztab BCh (też piętnastu ludzi), który uważał nas za bazę operacyjną. Gdy oświadczyłem komendantowi, że gości u nas gestapo ten spojrzał na mnie tępym wzrokiem człowieka, który popijał przed chwilą z samym diabłem i oświadczył: „Mam ich w du…”. Okazało się, że był już urżnięty, podobnie jak i jego towarzysze. Nie było rady, wprowadziłem ich do drugiej sali po przeciwległej stronie korytarza.
Tak tedy obaj z Maczułą mieliśmy pijane gestapo w jednej, a niemniej pijanych partyzantów w drugiej sali.
Co począć? Lada chwila mogła się zacząć strzelanina o niewiadomym wyniku. Wtedy zjawił się Bolesław, a uświadomiwszy sobie sytuację, spojrzał na mnie świdrującymi oczkami i oświadczył bezapelacyjnie.
– Wódki! Natychmiast trzy litry wódki i niech piją!
W mig dwa gąsiorki tak zwanej kontyngentówki były w pogotowiu. Pozostawało nam tylko krzątać się w roli gościnnych gospodarzy i dolewać.
Działo się to w półmroku, bowiem elektryczność była popsuta. Mimo zamroczenia wódką, instynkt samozachowawczy kazał wszystkim gościom zachowywać się względnie cicho. Żarli i pili! A my krążyliśmy między nimi z butelkami, jak duchy. Po pewnym czasie jednak przestaliśmy panować nad sytuacją.
Jeden z gestapowców pod wpływem naładowanego brzucha, wyszedł zaczerpnąć świeżego powietrza i… o zgrozo! W mojej obecności natknął się na udającego się podobnych celach na dwór partyzanta. Trzasnęły latarki elektryczne, spojrzeli na siebie groźnie, a ja na nich.
Bomba… spaliła na panewce.
Obaj przeciwnicy uszanowali się wzajemnie, jeden drugiemu ustąpił i każdy poszedł swoją drogą. Stopniowo obie grupy śmiertelnych wrogów zaczęły się wynosić, a nad ranem zasiedliśmy, ja, Maczuła i Bolesław do resztek wspaniałej uczty.
– Tchórze – zawyrokował Bolesław.
– Dyplomaci – skorygował Maczuła.
– Pijacy – zakończyłem ja."

Pałac w Podzamczu wieczorem

Staw w parku w Podzamczu

Za Podzamczem rozciąga się Las Mełgiewski, który charakteryzuje się bogatą różnorodnością drzew i jest częścią większego kompleksu leśnego, w którym niestety jak widać na zdjęciach wycinka nie ustaje. Przez las prowadzi szlak rowerowy lasów podlubelskich, więc można wybrać różne warianty drogi w porównaniu z moją wycieczką. A kiedy wydostaniemy się z leśnych knieji, to trzeba jeszcze przemierzyć polne drogi, żeby dojechać do lubelskiej drogi.

Las mełgiewski

Droga przez las mełgiewski

Wycinka w lesie mełgiewskim

Krajobraz po wycince

Las mełgiewski o zachodzie słońca

Rozświetlony las

Las w Mełgwi

W lesie o zachodzie słońca

Na skraju lasu w Mełgwi

Polna droga w Mełgwi

Pola i lasy w Mełgwi

Pola w Mełgwi

Chmury o zachodzie słońca

Płaczące wierzby w Wierzchowiskach

Pola w Wierzchowiskach


Poniżej J.Jadacki "Mełgiew podczas II wojny światowej":

Komentarze