Gdzie byśmy na rowerze w Lublinie jeździli, gdyby nie było Zalewu Zemborzyckiego. Zapewne wszędzie indziej, ale skoro jest, to jazda na rowerze nad zalew stanowi punkt obowiązkowy wśród wycieczek rowerowych. A przecież nie trzeba się ograniczać tylko do dojazdu i jednego kółka wokół zalewu. Można zrobić dwa kółka, trzy a nawet wkomponować zalew w trasę wiodącą gdzieś przed siebie.
Taką wycieczkę odbyłem po gminie Głusk mijając zalew i las w Dąbrowie, przez Wólkę Abramowską, Majdan Mętowski i wzdłuż Lasu Krępieckiego aż do Bystrzejowic, żeby powrócić do Lublina starą drogą na Piaski i przejechać łącznie 57 km. Jazda w sam raz na słoneczny jesienny dzień.














Komentarze
Prześlij komentarz